Image

Samoakceptacja

Jak można wyczytać w Wikipedii definicja samoakceptacji jest prosta, mianowicie określa postawę nacechowaną wiarą, zaufaniem i zdrowym szacunkiem dla samego siebie. Postawa taka sprawia, że jednostka może wykonywać i realizować swój potencjał, a także potrafi skorygować swoje zachowanie pod wpływem innych. Osoby, które akceptują siebie, mają pozytywne mniemanie o sobie i dobre samopoczucie.”
Tak rzeczywiście jest, natomiast nie każdy potrafi siebie zaakceptować i co najgorsze czasem kieruje się sposobami nie wpływającymi na jego lepsze samopoczucie. Właśnie tak było ze mną. NIGDY nie potrafiłam zaakceptować samej siebie i do dzisiaj nie potrafię. Do dzisiaj uważam, że czegoś mib rakuje, że jestem mało atrakcyjna, zapominam o swoich zaletach skupiając się na wadach, tracę poczucie własnej wartości ….
Były momenty w moim życiu, kiedy czułam się pewnie, ale znowu jakieś boom co powoduje, że więdnę jak kwiat… To wszystko jest w mojej głowie, niestety, ale taka jest prawda.
Zawsze byłam wyższa i grubsza od swoich rówieśników, w szkole przezywali mnie gruba, w domu młodsza siostra była frytka, a ja pączek.
Pamiętam płacz Mamy, kiedy była jakaś okazja do wyjścia rodzinnego, znów stres, bo nie miała mnie w co ubrać, bo znowu ciuchy były ciasne… Takie mam wspomnienia z dzieciństwa, jeśli chodzi o moją osobę. W szkole średniej tez było ciężko, później studia, inne otoczenie, inni ludzie. Jakoś ze wszystkim sobie radziłam, a może inaczej starałam się radzić. Chudłam, później znowu wracało i tak cały czas. Potrafiłam sama, jak się trochę postarałam, schudnąć 20kg. Ludzie zwracali na mnie uwagę, jakoś bardziej się uśmiechali, w końcu jakby akceptowali mnie. Wtedy tak mi się wydawało. Mi było mało, nie satysfakcjonowało mnie to … Postanowiłam zrobić sobie zmniejszenie żołądka, no i jak to Kobieta - jak się uprze, to wykona. Mimo, iż moje BMI nie kwalifikowało mnie na operację, ja się uparłam i udało się, miałam wykonaną rękawową resekcję żołądka.
Pierwsze dni były do zniesienia, bo w głowie miałam świadomość: będę szczupła, idealna! Schudłam, ale nie tak, żebym nie mogła osiągnąć tego sama. Schudłam zaledwie 10kg, kiedy można osiągnąć sukces 20kg, to czym jest kolejne 10??? Teraz dopiero mam konsekwencje swojej głupoty. Zrobiłam sobie tzw ,,kuku” na własne życzenie. Decyzja zmniejszenia żołądka okazała się kolejnym grymasem, bo teraz dopiero mam problemy...
Zjem zbyt dużo, od razu mnie ściska na wysokości klatki piersiowej. Stres powoduje, że po dwóch kęsach kanapki, wymiotuję. Dziś wiem, że nie warto!! Nie powinnam podejmować takiej decyzji, ale jest zbyt późno… Zrobiłam, co chciałam. Nie myśląc o konsekwencjach tylko skupiłam się na chwili, a przecież nie jestem lubiana i ceniona za kilogramy ...
Wszystko jest w mojej głowie, nie potrafię zaakceptować siebie samej, a powinnam zacząć od tego. Nie było nikogo, kto by mi podpowiedział, kto by pomógł spojrzeć na ten świat zupełnie inaczej. Nie zwiększyła się ilość moich przyjaciół, znajomych, nie osiągnęłam sukcesu zawodowego, nie stało się nic, co z perspektywy czasu było warte takiej decyzji. Nie pomoże mi wygląd dziewczyny z okładki słynnego czasopisma, nie pomogą mi ciuchy w rozmiarze 36, nie pomoże mi żaden mężczyzna ani żadna przyjaciółka, muszę sama polubić siebie!
Każdemu odradziłabym podjęcie decyzji o zabiegu. Najpierw dietetyk i psycholog, który pomoże poukładać schematy nam samym w głowie. Otyłość jest chorobą, jest przyczyną wielu chorób. To niekwestionowana prawda i należy z nią walczyć. Są sytuacje, kiedy zabiegi rękawowej resekcji żołądka ratują życie i są konieczne, ale w wielu przypadkach, czego jestem przykładem, jest zwyczajną zachcianką!
Ostatnio spotkałam kolegę, który zrobił tę sama operację… Był normalnym facetem, teraz wygląda jak chodząca śmierć....Skutki uboczne są takie same. Też go zatyka i też dzisiaj nie podjąłby tej decyzji…
Większość nas chce być idealna, ale co to właściwie znaczy? I dla kogo? Wiele kobiet ślepo wierzy w pewne ideały piękna, wykreowane przez świat mody i mediów. Podąża do tego ideału za cenę zdrowia, a w skrajnych przypadkach nawet życia.
Cudownie, że w dzisiejszych czasach coraz więcej mówi się o normalnych wymiarach, a nie rozmiarach, które niszczą psychikę i zdrowie kobiet.
Ostatnio otrzymałam propozycję nagiej sesji. Od razu powiedziałam: w życiu jestem za gruba! Mam 185cm wzrostu, ważę 83kg i myślę że jestem za gruba!!! Powiedziałam o tej propozycji swojemu bardzo bliskiemu koledze. Zapytał mnie: co zrobisz? A moja odpowiedź od razu brzmiała: coś Ty, te wszystkie dziewczyny są takie szczupłe a ja?. Odpowiedział mi najwspanialej jak mogłam się spodziewać: Gosia rozumiem, ale zrozum, że nie wszystkim podobają się te chude dziewczyny z wybiegów i okładek. Nie mogą jeść tego, co lubią, co chcą. Większość ma problemy depresyjne, anemię i bulimię. One nie są często szczęśliwe…
Dowartościował mnie i pokazał drugą stronę medalu, ale mimo wszystko nie zmieniłam decyzji do dziś dnia, bo nadal nie potrafię zaakceptować siebie. Jesteśmy bombardowani wyidealizowanymi obrazami doskonałych ludzi, a powinniśmy być doskonali sami dla siebie! Kochać swoje ciało i kroczyć przez życie z głową w górze. To właśnie jest to, do czego doszłam i czego nadal się uczę, bo mimo wiedzy, praktyka jest bardzo ważna…
Zauważcie, że mimo mojego ,,kuku'' nadal nie do końca akceptuję siebie i to mi nie pomogło… Dlatego cudownie, że są takie programy oraz projekty, gdzie zaczynamy skupiać się na wewnętrznym pięknie człowieka, a nie tym z wieszaka… Każda z nas będzie najszczęśliwsza, kiedy pokocha samą siebie…. Przede mną jeszcze wiele nauki, a może bardziej praktyki by pokochać i zaakceptować siebie taką, jaką jestem.
Choćbym miała być przykładem, że chirurgia nie zbawi świata w takich przypadkach nadwagi i nie przyniesie zamierzonych efektów, to warto! Warto najpierw zdiagnozować właściwy problem, a nie sięgać po najłatwiejsze rozwiązanie, które jak widać po moim przykładzie, nie przyniosło efektów do dziś dnia…

Przyjaciel projektu ,,Będę doskonała dla siebie”,
Gosia.